Pomagamy Autorom zaistnieć
na rynku wydawniczym
- wydamy Twoją książkę
i pomożemy Ci ją sprzedać
Nr 1 w Polsce! Ponad 500 Autorów!

Szybki kontakt: (71) 315-39-13 biuro@fortunet.eu
lub zostaw nr telefonu – oddzwonimy:

Wydaliśmy

Bitwy Aniołów

Autor: Włodzimierz Malczewski .
Stron: 288.
Format: 145x205.
ISBN: 978-83-7856-080-7.
Oprawa: Miękka
Cena: 28.00

W każdej opowieści jest odrobina prawdy. Co to jest odrobina?


Jest to opowieść o chłopaku z Polski, który złym zrządzeniem losu staje się gangsterem. Po konflikcie z szefem ucieka do Hamburga. Człowiek, który może mu pomóc, zostaje zabity. Ratuje jego córkę i przedostaje się dzięki Moe Mayo, gangsterowi z Los Angeles, do Stanów Zjednoczonych. Tam zostaje członkiem gangu. Przez przypadek ratuje kolejną dziewczynę z rąk swojego szefa Joe Rose’a. Ściganą ukrywa przed nim i jego zbirami, a w końcu zakochuje się w niej i, aby ją chronić, zabija Joe i najważniejszych ludzi w „rodzinie”. Ucieka z nią do Francji, kupuje winnicę i osiedla się na południu w Béziers. Bohater, jak na ironię zwany Aniołem, dzięki kobietom, które stanęły na jego drodze, odmienia swoje życie. Chroni je, nie mając świadomości, że to one – jego Anioły – staczają bitwy, by go ocalić od złego.

***
Zwolnił. Dziewczyna zbiegała ze skarpy, potykając się co chwila. Sturlała się na chodnik w momencie, gdy zrównał się z nią. Zahamował. Gdy podniosła się, zauważył, że na rękach nie ma rękawiczek. Obie jej dłonie mocno krwawiły.
Otworzył drzwi samochodu. Nie zastanawiając się, wskoczyła na przednie siedzenie i krzyknęła: – Uciekaj!
Nie było czasu na myślenie. Nacisnął pedał gazu i ruszył przed siebie. We wstecznym lusterku zobaczył mężczyznę, zbiegającego ze skarpy. Mężczyzna chwilę patrzył za nimi, zapisując w pamięci markę samochodu, jego kolor i numery rejestracji. Odwrócił się i pobiegł pod górę. – O kurwa! – wyrwało się Michaelowi.

***
Wszedł do środka i oddał dwa strzały. Foy zdążył spojrzeć na niego i opadł na fotel z dziurą w głowie. Otis nie odwrócił się nawet i padł na stolik z rozerwaną potylicą. Człowiek siedzący przy Otisie zareagował natychmiast, wyciągnął pistolet, lecz było już za późno. Strzał w tchawicę i poprawka w głowę. Joe rzucił się w stronę biurka. Zrobił ledwie trzy kroki, gdy dosięgła go kula Michaela. Osunął się na podłogę przed otwartymi drzwiczkami sejfu.
– Czy wiesz, że w pewnym momencie pomyślałem, że to ty? – sięgając pod marynarkę, Frank chciał odciągnąć zbliżający się koniec. – Jak dałem ci zdjęcie, to patrzyłeś na nią jakbyś...
Nie dokończył.