Pomagamy Autorom zaistnieć
na rynku wydawniczym
- wydamy Twoją książkę
i pomożemy Ci ją sprzedać
Nr 1 w Polsce! Ponad 500 Autorów!

Szybki kontakt: (71) 315-39-13 biuro@fortunet.eu
lub zostaw nr telefonu – oddzwonimy:

Wydaliśmy

Uwikłany

Autor: Jaśkiewicz Kazimierz .
Stron: 486.
Format: 145x205.
ISBN: 978-83-8159-599-5.
Oprawa: Miekka
Cena: 35.00

Koniec lat dziewięćdziesiątych. W Polsce szybko dojrzewa kapitalizm. To fantastyczny czas dla biznesowych odkryć, dla gwałtownych zmian i dla niezwykłych karier. Oraz dla przekrętów.
Niespełna 30-letni Jan Sawicki robi nieoczekiwaną i błyskawiczną karierę w dużym regionalnym banku. Jest pracowity, samodzielny, bystry i ambitny, więc pnie się w górę. Czy tylko dlatego?
Z wolna nad bohaterem gromadzą się ciemne chmury. Prosta i przewidywalna droga nagle wije się i plącze. Coraz bardziej dramatyczne wydarzenia wprowadzają swoje okrutne reguły. To, co było przyjazne teraz, staje się wrogie. Może nie wszystko, ale… A i życie osobiste bohatera skręca gdzieś na dziwne rozstaje. Sawicki wpada w korkociąg bolesnych doświadczeń,  a strach staje się nieodłącznym towarzyszem jego kolejnych poczynań...
Zawodowe dojrzewanie bohatera obserwujemy w barwnej scenerii korporacyjnych i  bankowych rytuałów. Wraz z rozwojem akcji poznajemy malownicze otoczenie bohatera: jego rodzinę, licznych współpracowników, charakterystycznych klientów banku i wreszcie jego narzeczoną – Julię Bławat wraz z jej oryginalną rodziną i znajomymi.
Czy rozrzucone puzzle dadzą się poskładać? Czy uda się uciec przed złym losem? Czy finał tej przygody będzie dla Sawickiego metą…  czy startem?

Najlepszy jest jednak bezruch. Co mi właściwie jest?  I dlaczego tu jestem?  Szum w uszach powoli tracił intensywność, a ćmiący ból głowy też jakby się cofał. Co ja tu robię? Teraz koniecznie muszę zebrać myśli, może coś mi się przypomni. Spokojnie oddychaj – przypomniały mi się nieśmiertelne porady ze szkolenia na temat stresu. Uspokój się i pomyśl. Leżałem na wznak. Kątem oka zobaczyłem czarną plamę przemieszczającą się wolno po białej pościeli. Spojrzałem na nią uważniej. Pająk wolno zmierzał w kierunku moich ust. Nie mogłem ruszyć rękoma. Głową też nie.