Pomagamy Autorom zaistnieć
na rynku wydawniczym
- wydamy Twoją książkę
i pomożemy Ci ją sprzedać
Nr 1 w Polsce! Ponad 500 Autorów!

Szybki kontakt: (71) 315-39-13 biuro@fortunet.eu
lub zostaw nr telefonu – oddzwonimy:

Wydaliśmy

Potrójny układ

Potrójny układ

Autor: Ryszard Wójtowicz.
Stron: 534.
Format: 145x205.
ISBN: 978-83-8159-002-0.
Oprawa: Miekka
Cena: 45.00

Ryszard Wójtowicz (ur. 1953) – autor książek o trudnych wyborach, których bohater jest zmuszony dokonywać w życiu zaplątanym między miłością, pracą i rodziną. Nie zawsze udaje mu się pogodzić te trzy rzeczy i mimo olbrzymich starań często wychodzi z nich okaleczony na zawsze. Ukazuje, że życie bywa bardzo skomplikowane i umie narzucać ludziom prawa, które są zmuszeni poznać. Jego książki emanują prawdą i doskonale opisują ludzkie uczucia, pragnienia i żądze.
W "Potrójnym układzie" Rafał kocha przyszłą żonę, ale na swoim ślubie zostaje przez nią skrzywdzony, ta zadra sprawi, że ciągle będzie dręczyć go poczucie żalu i pragnienie zemsty. Od tej pory życie wciąga go w potrójny układ, egzystujący między kochanką, pracą i rodziną. Ten układ dyktuje mu prawa, których nie zna, prowadzi go w ciemny labirynt, z którego trudno mu się wydostać. Walka z nim jest najcięższą walką w jego życiu. Układ niszczy mu małżeństwo i pracę, degraduje go. Wobec układu jest bezsilny, ale w końcu przychodzi czas opamiętania i niespodziewane ocalenie.
"Potrójny układ" to „tajemne aleje” miłości uczciwego i zaradnego w pracy mężczyzny, kochającego męża i syna, któremu układ zabiera wszystko. Czyta się jednym tchem, z narastającym podziwem i ciekawością. W tym układzie czuje się, że wszystko jest prawdziwe.
"Potrójny układ" można porównać tylko z Układem Elii Kazana.
***
– Sądziłem, że poszłaś do domu, a ty wciąż w biurze?
– A, sama nie wiedziałam, czy iść, czy poczekać, aż przyjdziesz, i tak mi zleciał czas.
Patrzyłem na nią i na jej twarz. To miło, że na mnie czekała – pomyślałem. Była w żółtej, lekkiej, zapinanej z przodu bluzce. Z rozpiętego od góry dekoltu widać było wyłaniający się wydatny, bardzo ładny biust. We włosach miała wpiętą maleńką czerwoną kokardkę. Nosiła ją od pewnego czasu – nadawała całej jej postaci radosny wyraz. Zaczęła robić kawę, a ja dyskretnie wodziłem oczami za jej krokami, dziś była w luźnej brązowej spódnicy z falbankami i czarnych lekkich bucikach. Gdy podeszła, aby postawić napełnioną filiżankę, przystanęła przy mnie. Znów poczułem ten jej zniewalający kobiecy zapach, może trochę zmieszany z jej potem – była już przecież dziesięć godzin w pracy. Podniosłem na nią wzrok, jakby próbując odgadnąć jej reakcję. Czy on+B11a chce tego samego co ja? Wciąż stała, czekając na to, co się miało wydarzyć. Czułem, jak wzbiera we mnie życie, kusi mnie swoim zapachem i daje znaki z wysoka i z niska, grając na swych instrumentach kobiecych, choć się tego nie słyszy, ale czuje, i tak zachłannie we mnie wiruje. I poczułem, jak przeze mnie przechodzi to wszystko od niej do mnie. I wtedy, wciąż patrząc sobie wzajemnie w oczy, położyłem prawą rękę na jej nodze po przeciwnej stronie kolana. Zacząłem gładzić jej udo. Później posunąłem rękę wyżej i tam już ona została. Gładziłem jej jędrne pośladki, och, jakie one były wypukłe i kształtne. A ona wciąż nie odchodziła.
W pewnym momencie Sylwia powiedziała:
– Poczekaj, Rafał.
Podeszła do drzwi i przekręciła w nich klucz.
Po czym wróciła szybkim krokiem i…